• KONTAKT

    Agnieszka Pilecka
    agnieszka@pilecka.pl
    +48 602 369 140
    Poland/Białystok

Warszawa

Kilka dni spędziłam ze znajomymi w Warszawie. Chodziliśmy i poznawaliśmy miasto po swojemu. Każdy wieczorem przynosił zdjęcia ze swoich pieszych wycieczek i dyskutowaliśmy kto co odkrył, odnalazł, zauważył. Ja miałam trochę łatwiej gdyż po pierwsze znałam język, byłam jedyną polskojęzyczną osobą w naszej 7 osobowej grupie. Okazało się że ta łatwość była pozorna. Czasem już podnosząc aparat do oka słyszałam niedwuznaczne komentarze, które świadczyły dobitnie o nastawienie mojego potencjalnego obiektu fotograficznego do mnie.

Moja koleżanka z USA po miłej rozmowie z mieszkańcem naszej stolicy (według niej rozmowa miała przebieg bardzo miły?) przyniosła swój zeszycik z wpisem przez owego jegomościa do przetłumaczenia mi. Jakie było moje zdziwienie gdyż w zeszycie jak wół było napisane, ładnym kaligraficznym wpisem cyt.: “kurwa spierdalaj”. Pan robiąc ten wpis, jak zapewniała mnie Kate, cały czas się do niej promiennie uśmiechał. No cóż trudno było to całe zdarzenie wyjaśnić miło nastawionej do życia amerykance. Dyskusja była zacięta. Każdy Warszawę odbierał po swojemu. Mnie oczywiście uderza odwrócenie się plecami mieszkańców stolicy do Wisły. Nabrzeże świeci pustkami. Chętnych do spacerów niewielu w zasadzie jakbym chciała spędzić te 5 dni nad Wisłą moje zdjęcia byłyby bezżyciowe – bo życia nad Wisłą brak. Grupa dyskutowała o tym problemie. Każdy podawał przykłady, że działki w Paryżu, Genewie czy Nowym Jorku są najdroższe i tam właśnie mieszkają najbogatsi. U nas w lesie nad Wisłą mieszkają bezdomni. Filippo z Włoch wytropił grupę kilku mężczyzn, którzy przygotowali się do zimy. Znajomych bardzo bulwersowała sytuacja ludzi z Pragi. Kilka rodzin akurat zostało wyeksmitowanych z ich mieszkań na ulicę. Praga zmienia się na naszych oczach, nie zawsze są to zmiany na lepsze.

 

Luisa z Austrii była zdziwiona małą znajomością angielskiego u młodych osób spotykanych na ulicy. O ile nie dziwiło jej że starsi tego języka nie znają o tyle u młodych już dziwiło ją to bardzo. Potęga tego zdziwienia nastąpiła przy wykupywaniu w międzynarodowej kasie miejscówki do pociągu. Pani w kasie nie znała angielskiego ni w ząb i posiłkowała się google translator. Kilka razy dopytywała się mnie wieczorem na co pani wystawiła jej bilet i czy nie poleci na nim w kosmos?

Znajomi nie znali miasta, nie znali Polski wszystko ich dziwiło i mieli masę motywów do fotografowania. Ja chodziłam po ulicach i zastanawiałam się co może być tematem moich zdjęć. Wieczorami długo dyskutowaliśmy nad naszymi pracami. Były one zanętą do poznawania naszej kultury, obyczajów nie raz jedzeniowych predyspozycji. Pomysł na poznawanie miasta w ten sposób i tworzenia własnych fotograficznych wizualizacji poznawanego miejsca wydaje mi się znakomity. Polecam go gorąco.

Comments

comments

Drop a comment

Your email address will not be published.

error: Content is protected !!