Close

RYKOWISKo

Nastaje taki czas dla jeleni podczas którego zachowują się one bardzo dziwnie z naszego punktu widzenia. Dla nich to coroczna codzienność. Panowie obnoszący swoje piękne poroża dumnie starają się je zademonstrować swoim paniom. Dźwięki przy tym wydawane są niepowtarzalne i każdemu słuchaczowi z osobna kojarzą się z czymś innym. Słyszałam już iż przypominają stękanie na klopie, płacz idącego do przedszkola 4-latka, rozpacz nad zgubionym portfelem lub rozbitą flaszką.

W tym roku postanowiłam sama przekonać się co nowego mają do powiedzenia leśni panowie z pięknymi wiankami na głowach. Nad ranem (w zasadzie to jeszcze w nocy) wybrałam się z przyjaciółką na leśny obchód. Księżyc lekko zarysowany na niebie przypominający literę C (czyli cieniejący, następnej nocy miał zniknąć z nieboskłonu przynajmniej nad Suszczym Borkiem) nie oświetlał nam drogi. Sunące się nisko nad ziemią mgły robiły fantastyczny klimat, dając nam mleczną zaporę w formie peleryny niewidki.   Idąc groblą słyszałyśmy porykiwania dwóch jeleni po obu stronach. Jeden jakby ciut dalszy, bardziej dudniący między krzakami o niskich tonach. Odzywał się dostojnie oznajmiając o swojej pozycji tej leśnej i tej w hierarchii zwierzęcej.

Drugi natomiast musiał usłyszeć nasze kroki na grobli. Nagle z wielkim rykiem rzucił się w naszą stronę. Ziemia zadudniła, przez krzaki sunął na nas Pan Jeleń wydając przy tym nieziemski okrzyk. Nagle zatrzymał się widocznie wiatr zaniósł mu nasze zapachy niczym nie przypominające tych leśnych, łaniowych. Stałyśmy urzeczone, z gęstej mgły lekko rysowała się jego postać. Za ciemno i za mgliście aby uwiecznić go na zdjęciu. Ostatni jego krzyk wydawał się nam krzykiem rozpaczy – TO NIE TE MOJE JEDYNE, ACH . Muszę powiedzieć, że chyba w życiu nigdy nie zrobiłam tak piorunującego wrażenia na żadnym facecie. Ach … życie jest cudowne !