Close

Niepodległość

-Dalej tramwaj nie jedzie ! Krzyknęła pracownica komunikacji miejskiej, ubrana w odblaskową kamizelkę, w radiem w ręce.

-No tak, dzisiaj maszerują. Wytłumaczył kobietę chłopak stojącej obok niego dziewczynie.

-Kto maszeruję?

-No wiesz, jest marsz bezdomnych. Ja już dwa razy chodziłem.

-Ty ? A w tym roku nie wybieramy się, zapomniałeś ojcem będziesz.

 

Tak dowiedziałam się przypadkiem z zasłyszanej rozmowy w tramwaju, że jadę na marsz bezdomnych.  Później już było tylko ciekawiej. Tłumy zbierały się pod Pałacem Kultury w Warszawie. Po drodze, idąc pieszo, mijałam parkujące autobusy. Z nich wychodzili ludzie z flagami. Kilku chłopaków właśnie doszło do ogrodzenia z wysokiej siatki parkingu tuż obok dworca. Jedni z nich z większą sportową wprawą, inni z mniejszą (wisząc jakiś czas na szczycie ogrodzenia) przeskakiwali siatkę, spadając mi prosto pod nogi. W rękach ściskali trzonki z flagami. Jeden podszedł do bramki w ogrodzeniu – otworzył ją i spokojnie opuścił parking. Miny chłopaków bezcenne. Razem wybuchnęliśmy   gromkim śmiechem. Potem pomimo wielotysięcznego tłumu jeszcze kilka razy wpadałam na tych sympatycznych osiłków i zawsze porozumiewawczo uśmiechaliśmy się do siebie.

Marsz zgromadził wielotysięczny tłum. Przekrój naszego społeczeństwa. Byli młodzi gniewni, czarno odziani, starsi eleganccy, panie z filuternymi kapelusikami, całe rodziny z dziećmi. Każdy maszerował zdawać by się mogło za inna ‘Niepodległą”, a jednak kraj mamy ten sam.

Rozpoczęto wspólnym odśpiewaniem : 

“Mam już dość udawania ze jesteśmy wolni
Mam już dość chorej postkomunistycznej Polski
Mam już dość, braku perspektyw na jakiekolwiek jutro
Mam już dość gadania o tym ze na zmiany już za późno
Mam już dość udawania ze jesteśmy wolni
Mam już dość chorej postkomunistycznej Polski
Mam już dość, braku perspektyw na jakiekolwiek jutro
Mam już dość gadania o tym ze na zmiany już za późno
Mam już dość, mam już dość, mam już dość”

Porwany słowami piosenki tłum wyruszył spod Rotundy w kierunku Mostu Poniatowskiego. Co jakiś czas słychać było wybuchy petar i czerwone race robiły swoje. Uformowana masa ludzi przemieszczała się swoim rytmem. Wszyscy skandowali: “nadchodzi, nadchodzi – marsz niepodległości”, ” duma, duma – narodowa duma”, “to my Polacy” lub bardziej kontrowersyjne “wolny Polski Lwów, wolne Polskie Wilno” lub “raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”.

Było spokojnie. Nie jak w poprzednim roku. Kamienie nie poszły w ruch. Nie było też takiej ilości ludzi w maskach. Szli wyborcy tego co obecnie przejęło władzę w Polsce. Bynajmniej tłum utożsamiał się z dzisiejszym, nowym rządem. Trudno byłoby się pobić jak jeszcze rząd nie zdążył się ukonstytuować.  Bić się przeciwko komu? Zobaczymy za rok.

 

 

 

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?