Close

KONIEC ŚWIATA

Lubię pobłąkać się po okolicy. Zagubić się gdzieś w lesie aby potem cieszyć się z odnalezienia. Niedzielę spędziłam tuż przy granicy z Białorusią po naszej polskiej stronie. Błąkając się po lesie. Zaglądając to tu to tam.

 

Już na wjeździe dostałam ostrzeżenie o pomoże świń afrykańskim. W polskim lesie na granicy z Białorusią no niech będzie. Może mnie nie trafi. Jadę dalej drogą nie drogą. Całe szczęście, że mróz trzyma i jakoś da się jechać. Po śnieżnej nawałnicy często na drodze powalone gałęzie skutecznie spowalniają wędrówkę. Ale gdzie mi się śpieszy. Aby do przodu bo nawrotka mało wyobrażalna w tych warunkach.

Jednym celem mojej wyprawy jest zagubiona w lesie wieża. Jakbym była księciem może bym poszukała zamurowanej w niej księżniczki, a tak tylko pozostało podziwianie budowli. Wieża robi wrażenie. Odszukać ją niełatwo. Schowana wśród drzew stoi samotna. Majestatyczna. Czemu służyła?To wieża ciśnień! Słyszałam, że napełnianiu wodą lokomotyw. Do torów jednak od niej daleko ! Wrażenie robi niesamowite!

Jadę dalej. Opuszczam niegościnne dziś, choć budowane wg planu, budynki mieszkalne dawnych pracowników kolei. Dziś cała stacja Zubki Białostocka obumarła. Nikomu już nie służy. Z niej do Białegostoku 48 km a do Moskwy 941. W skali naszego globu to niewiele. Kiedyś to miejsce musiało tętnić życiem dziś natura upomina się o swoje i zaciera to co pozostało. W tym miejscu stykały się dwie szerokości torów. Te używane w Polsce o normalnej szerokości – 1435 mm i te szerokotorowe 0 85 mm więcej (1520 mm). Były tu dwie ogromne rampy przeładunkowe – północna i południowa. Dziś hula wiatr. Wszystko zamarło, a człowiek czuję się jak w innej czasoprzestrzeni.