Close

Kolędy w Krynicach

Czy każdy może śpiewać ? Nawet ci najbardziej bez talentu ? Jak śpiewa cała sala to i tak tych “fałszujących” miejmy nadzieję, że zagłuszą ci lepiej śpiewający.  Jednak w Krynicach śpiew wykonawców był na bardzo wysokim poziomie.

W Krynicach, we wsi położonej zaledwie kilkanaście kilometrów od Białegostoku w tą sobotę nikt nie oglądał się na swoje talenty tylko śpiewał.  Wieś ma swoją sołtysową – Barbarę Lewkowską, która prężnie działa na swoim stanowisku. Jest pomysłodawczynią wielu różnych spotkań. Wspólne kolędowanie to jedno z jej lokalnych inicjatyw.

Kolędowanie widać, że może poruszyć mieszkańców. Tłumnie przybyli do świetlicy aby pobyć razem, pośpiewać, podegustować smakołyki swoich sąsiadów. Każdy bowiem zjawiał się ze swoim koszyczkiem i dzielił się ze znajomymi. Atmosfera domowa. Sala wypełniona po brzegi. Każdy czuł się jak w rodzinie. Bo takie małe społeczności mają to do siebie, że wszyscy się znają. A w czasie kolęd nawet jak są jakieś animozje między sąsiadami  to zastępuje je śpiew i aby rozbrzmiewał on jak najdłużej.

Występy bawiły , wzruszały do łez i grały w duszy długo jeszcze po tym jak wszyscy rozeszli się do domów. Grupy z różnych okolicznych wsi przygotowały jasełka (przedstawienia były na wysokim poziomie, stroje i rekwizyty widać, że zajęły wykonawcom masę czasu)

Wielkie uznanie dla inicjatorek i prowadzących spotkanie  Barbary Lewkowskiej i Lidii Trojanowskiej. Swoją energią zarażały całą salę. Lidia Trojanowska, żona znanego białostockiego kompozytora to cała orkiestra w jednej osobie. Sama śpiewa, dyryguję  chórem i wszystkimi dookoła roztaczając masę pozytywnej energii.

Nie tylko zespoły profesjonalne śpiewały. Organizatorki porwały na scenę gości honorowych:

śpiewali:

Poseł na Sejm RP – Aleksander Sosna

Wójt gminy Dobrzyniewo Duże – Bogdan Zdanowicz

Wicestarosta Powiatu Białostockiego  – Jolanta Den

Wzruszająco zaśpiewała współczesną kolędę autorstwa Tadeusza Trojanowskiego – Luli, luli Małgorzata Trojanowska. Niesłychany sopran, który zabrzmiał w wiejskiej salce niczym anioł.

 

Czy takie spotkania są potrzebne ?

Frekwencja na sali sama mówi za siebie. Na wsi ludziom ciężej wyrwać się z domu. Nie można tak jak w mieście zostawić chaty zamkniętej i nie martwić się o nic. Zwierzęta czekają na swój codzienny wikt i opierunek. Mimo wszystko na wsi często jeszcze w gospodarstwach po podwórku przechadzają się dumne kury a krowa przeżuwając porykuję czekając na porę dojenia.

 

 

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?