Close

Jan BUŁHAK na 9,2kg

W domu śmieją się ze mnie że kupuję książki na kilogramy. A jak to było z “Bułhakiem”? Jego album (w trzech tomach) wypatrzyłam na Międzynarodowych Targach Książki w Mińsku. Niestety wystawiony, jedyny dostępny egzemplarz był sprzedany. Wystawca był z Litwy. Umówiłam się na kupno ten jakże cennej mi książki na Litwie. Nie mogąc się doczekać wyjazdu (zima na drogach, czasu brak) wysłałam tam mojego znajomego emisariusza – Wilnianina, po książkę. Oczywiście bałam się iż nakład zostanie wykupiony i ja nie zdobędę tej jakże fantastycznej pozycji. Mój znajomy zgodził się mi pomóc i jak tylko dokona zakupu miał dać mi znać via komputer, że jest posiadaczem w/w książki. Trochę mnie zdziwiło, iż starszy Pan – znajomy Litwin, był lekko poirytowany swoim dobrym uczynkiem. Narzekał ma wagę książek oraz że musiał taszczyć je do samochodu, który daleko zaparkował.

Książki opłacone czekały na dalszy transport w bezpiecznym miejscu. Ich problem nie spędzał już snu z moich powiek, co wieczór zapadałam snem sprawiedliwego marząc, kiedy to już  będę mogła  je pooglądać. Transport nadarzył się i obecnie jestem uszczęśliwiona gdyż cieszą one moje oczy, kiedy tylko najdzie na mnie ochota ich oglądanie. Jednak kolejna osoba pośrednicząca w transporcie ich z Wilna (via Ryga) do Białegostoku przekazując mi przesyłkę utyskiwała na jej wagę. Moje tłumaczenia iż to “tylko” książki nic nie dały, skończyło się na lokalizacji wagi łazienkowej i ważeniu jakże ważnej literatury. Nasze miny mówiły same za siebie a waga pokazywała co pokazywała. jest to chyba jedna z cięższych pozycji jakie ostatnio udało mi się kupić. Choć dwie poprzednie też miały swoją wagę. Ale o nich napiszę może kiedy indziej.