Close

IRAN

Iran nazwa kraju brzmi egzotycznie. Zostałam poproszona o pomoc przy pokazie koni arabskich właśnie w tym kraju. Przy okazji odwiedzin tego pięknego zakątka ziemi postanowiłam trochę pozwiedzać. Na lotnisku oczekiwał mnie młody chłopak z karteczką na której musiałam doszukać się podobieństwa swojego imienia i nazwiska. Gdy poprosiłam go o ową kartkę z moimi danymi, stwierdził iż zachowa sobie na pamiątkę bo nikt mu nie uwierzy kogoż to też wiózł on i jego samochód. Był ogromnie zdziwiony że odbiera samotną kobietę, która ośmieliła się przylecieć do Iranu. Zadawał mi masę pytań o męża, brata, ojca o cel wizyty itp. Ogromnie dziwił się wszystkiemu. O Polsce nie słyszał, a że przyleciałam z Moskwy jeszcze bardziej zamieszało mu to w głowie. Postanowił nawet zatrzymać się przy sklepie spożywczym aby kupić mi wodę i lody. Chyba  tylko po to aby móc dłużej zadawać mi swoje dziwne pytania. Młody miły Irańczyk pełen ciekawości wobec wszechświata. Marzeniem jego niespełnionym był wyjazd za granicę. Gdziekolwiek. Po około dwóch godzinach uwolniłam się od jego towarzystwa i zostałam cała i zdrowa dowieziona do mojej internetowej znajomej, która była współorganizatorem owego pokazu. O pokazie tu nie będę pisać tylko o samym kraju. 

Zaczynam zwiedzanie kraju od Yardu, starożytnego miasta na pustyni. Dawno temu, aż trudno sobie to wyobrazić, ale podobno była tu dżungla. Drewno rosnących tu drzew było bardzo ciężkie i długo paliło się dając dużo ciepła. Niestety ludzie tylko eksploatowali te tereny, nie myśląc o nas czyli następcach. Nie w głowie im były jakieś tam nasadzenia ! Dziś mamy tu tylko pustynię.

Odwiedzam Świątynię Ognia związaną z  dawną irańską religią państwową związaną z  kultem religijnym Zoroastrian. Freddi Mercury z Queenu był najbardziej znanym zoroastrianinem.  Ogień w świątyni pali się  nieprzerwanie od 470 roku naszej ery. W 1174 roku został on przewieziony z Nahid-e-pars do Ardakan, później, w 1474 roku do Yazd, a od 1940 roku znajduje się w swym obecnym miejscu. Można go zobaczyć przez szklane okno. Obecna świątynia została odbudowana stosunkowo niedawno bo 1934. Ogień jednak nigdy nie przestał się palić. Zoroastrianie wierzą bowiem, że im dłużej się pali tym ich bóg  Ahura Mazda ma większą moc. Specjalnie do tego celu wyznaczona osoba ciągle pilnuje ognia.

 

 

Dalej wyruszam na stary cmentarz za miastem. Ludzi chowano tu w przedziwny (przynajmniej dla nas obecnie) sposób. Zmarłych zanosiło się na górę i tam kładło się u wejścia do otoczonego wysokim murem czegoś na wzór sarkofagu (bez dachu). Zmarły leżał tam całą noc po to aby być pewnym, że na pewno nie żyję. Podobno zdarzały się sytuacje tzw. cudownych uzdrowień. Po nocy osoby nadzorujące pochówkami zabierały zwłoki do środka i tam układały w specjalnym grobie, dole zostawiając je na pożarcie sępom. Stojąc na górze, miejscu dawnych pochówków, gdzie ocalał mur okalający wnętrze grobu wiatr w przedziwny sposób stara się opowiedzieć nam co działo się tu dawno temu. Podobno góra ma specjalną moc, którą czują nieliczne osoby. Dziś nie służy już dawnym rytuałom. Współczesny cmentarz rozpościera się u jej podnóża.

 

 

 

Oczywiście nie istniałoby żadne miasto arabskie bez bazaru. To tam skupia się życie miasta. Niezależnie od pory dnia można kupić praktycznie wszystko.

Od razu po przylocie (praktycznie jeszcze w samolocie) musiałam przystosować swoje ubranie do lokalnych wymogów. Obowiązkowa chustka na głowę, długi rękaw i zakryte nogi. Jak tylko gdzieś na ulicy cokolwiek mi zaczynało wystawać jak spod ziemi dematerializował się przede mną odpowiedni strażnik moralności i pouczał mnie, miło ale stanowczo, co i gdzie powinnam poprawić. Były to jednak jedyne “nieprzyjemności”, które mnie spotkały w Iranie. Na co dzień na ulicy, w sklepach, w taxi ludzie okazywali się niezmiernie mili, uczynni i chętni do pomocy.

Chodząc po wąskich, krętych uliczkach Yardu natknęłam się na drzwi z dwoma kołatkami. Mój znajomy Irańczyk wytłumaczył mi, iż w zależności od tego kto puka : kobieta czy mężczyzna, każdy używa “swojej” kołatki. Wydają one inne dźwięki i od razu wiadomo kto idzie w gości. Każdy otwiera swojemu. Jest to oczywiście używane w ortodoksyjnych domach przestrzegających zasad. Kobiecie nie powinien otwierać drzwi mężczyzna i odwrotnie.

 

cd nastąpi