Close

GRUZJA

“-Nawet kot nie ma tu swojego właściciela” – tak powiedział mi pewien spotkany na ulicy Chiatury starszy Pan. Smutek jego oczu, skręcony z gazety papieros i stare łapcie na nogach dopowiadały reszty. Każdy kto mógł to wyjechał. Zostali ci co nie mieli gdzie, nie mieli za co, lub w nic już nie wierzą. Kiedyś tętniące życiem miasteczko, dziś swoją świetność ma już za sobą. Jednak wszędzie można znaleźć coś ciekawego. Miasto dawniej było głównym dostawcą manganu na cały świat. Dziś prawdopodobnie złoża już są na wykończeniu kopalnie dogorywają. Jednak położenie miasteczka w dolinie rzeki zmusiło jego założycieli do rozwiązania transportu w bardzo ciekawy sposób. Większość mieszkańców korzysta bowiem z kolejek linowych aby dostać się do pracy, miasta lub wrócić z zakupów do domu.

Podobno czynnych kolejek jest 25. Najstarsza została otworzona w 1953 roku i do dziś jak to wytłumaczył mi  z dumą mieszkaniec -“nic przy niej nie robiono! ” szkoda, że dowiedziałam się tego po wjeździe na górę. Musiałam przecież też zjechać. Nawet jeden samotny blok stojący na zboczu ma swoją własną linię z jednym wagonikiem.