Close

FOTOGRAFIA uliczna forma adrenaliny

Aparat jest dla mnie tym czymś przez co poznaję świat. Samo noszenie go w torebce powoduje lekkie skoki ciśnienia. Jest jak strzykawka, która co jakiś czas przypominając o sobie, wstrzykuję małe dawki adrenaliny. Uda mi się dziś coś zrobić, będzie coś się działo dookoła mnie godnego naciśnięcia spustu, czy też nie warto było wstawać z łóżka. Ten fenomenalny wynalazek najbardziej zmienił nasz świat, jego postrzeganie, przekaz dla potomnych. Duża zasługa tego iż stał się tak ogólnie dostępny. Niektórych mierzi to że każdy może dzisiaj pstrykać telefonem, iphonem czy bóg wie czym. Ale prawda jest taka, że niektóre zdjęcia niosą to coś za sobą: treść, wiadomość, jakiś kod czytany przez drugiego człowieka.  A inne nic -pustkę. Niby jest zdjęcie ale po jego obejrzeniu odkładamy je i zapominamy. Myślę, że dla osoby fotografującej największą radością są nie tylko nagrody ale pamięć fotografii wśród ludzi. Dla mnie radością jest gdy nawet nieznane mi osoby pamiętają jakieś szczególne zdjęcie i z detalami potrafią je opisać. Nas już nie będzie a te “pełne treści” zdjęcia będą przedłużać pamięć o nas, naszych czasach, życiu, o tym co robiliśmy, kim byliśmy. Dobre zdjęcia same się obronią, będą żyć swoim własnym życiem.

Takie przemyślenia przyszły mi do głowy po przeczytaniu artykułu Zdzisława Skuza na temat fotografii socjologicznej. Bardzo ciekawe spostrzeżenia godne uwagi. Polecam do analizy pod adresem:

http://ckfoto.pl/foldery/uliczna_artykul.pdf

Często znajomi zagadują mnie po co mi zdjęcia na których nikogo nie znam. Oni przywożą z wakacji kadry na których wszędzie pozują na jakimś tle a to: piramidy w Egipcie, pomnika, skały czy czegoś tam. Ja zabieram ze sobą chwile zapisane, które potem przywołują wspomnienia miejsca, czasem zapachu, smrodku, dźwięku. Takie zdjęcia mogę pokazać choćby na blogu czy na spotkaniu ze znajomymi. Ile razy można oglądać swój portret? Bo choć tło może być różne to ze mną na zdjęciu będzie to ten sam temat. Polecam patrzenie na świat przez te małe okienko i radość z udanych fotografii. A przy okazji katalizator do życia w postaci adrenaliny (czasem podczas robienia fotki do głowy przychodzą mi myśli- pobiją mnie czy uda mi się nawiązać kontakt, zaprzyjaźnić z fotografowanym obiektem). Dzięki fotografii codziennie poznaję nowe osoby. Często te znajomości pozostają na dłużej, inne nie. Kiedyś nie do pomyślenia byłaby dla mnie rozmowa z nieznajomym na ulicy. A dziś ile domów otworzyło przede mną drzwi, a moja ciekawość jak ktoś inny żyję została zaspokojona. Aparat był kluczem do ciekawych spotkań i rozmów. Efektem pamiątkowe zdjęcie czasem bardziej czasem mniej udane.