Close

Christopher Morris w Krakowie !

Miałam okazję i wielką przyjemność poznać tak wspaniałego fotografa jak Christopher Morris na żywo. Jest dyslektykiem a to stanowi o tym, że widzi świat na swój indywidualny sposób. Ten świat pokazuję nam poprzez fotografie. Jest w tym tak bardzo nowatorski, że już teraz zapisał się na kartach historii fotografii. Znalazł tam dla siebie zasłużone miejsce i żadna gumka go nie wymaże. Tak jakby ten wpis został dokonany rysikiem na materiale z kamienia. Nas już nie będzie a jego zdjęcia długo będą opowiadać o czasach w których żył i tworzył. Jego fotografie cechuje prostota i treści i formy. Ale właśnie sposób w jaki Chris opowiada nam o wydarzeniach cechuję wyjątkowość tego przekazu. Jego zdjęcia łamią wszelkie znane reguły stanowiące o kompozycji. Często fotografowani bohaterowie stoją na środku planu, nieporuszeni, bez uśmiechu. Tak jakby byli oni ustawieni przez fotografa, czekali na zdjęcie.

Swoją biografią mógłby obdarzyć kilka osób.

Przez długie lata był korespondentem wojennym. Relacjonował konflikty zbrojne USA (Irak, Afganistan, wojny narkotykowe w Kolumbii, Zatoka Perska, była Jugosławia) Te lata pracy, w pełnej dawce adrenaliny na co dzień, na pewno odcisnęły się w jego umyśle i postrzeganiu świata. W pewnym momencie spostrzegł, że lata jego młodości mijają bezpowrotnie na konfliktach wojennych, na które nie ma żadnego wpływu, nawet poprzez swoje zdjęcia. Wspominał, iż przegapił dzieciństwo swojej córki i wiele innych codziennych spraw.  Postanowił więcej wojen nie fotografować. Poprosił swoją macierzystą gazetę – Time, o zmianę tematu pracy. Został rzucony na kolana. Jako obywatel Ameryki  dostał zlecenie fotografowania kampanii, a później już prezydentury , Georga Busha. Jego kampania dochodziła do półmetka, Amerykę opanowała fala republikanów obejmujących władzę. Ulice przesycone były kolorami : czerwonym, białym i niebieskim. I tak fotograf wojenny przez 8 lat fotografował prywatne chwile Georga W. Busha w Białym Domu. Miał szeroki dostęp do tego co działo się za czasów jego prezydentury w Waszyngtonie. Potrafił tak przeniknąć do otoczenia prezydenta, iż ma się wrażenie podczas odbioru jego zdjęć, że stał się on przezroczysty dla Busha. Sfotografował go bardzo naturalnie, bez pozerstwa, życiowo. Owocem jego pracy w 2006 roku ukazał się album “My America”. Jakże odmienny od wszystkiego co dotychczas ukazało się  w tej tematyce. Każde zdjęcie jest jakby wyreżyserowane, bez zbędnych elementów, nawet te z ulicy pokazują Amerykę w nowatorski sposób. Społeczeństwo amerykańskie ukazane jest w sposób tak realny iż nawet bez tytułu zdjęcia te od razu nasunęły by na myśl gdzie zostały wykonane. Czasem za cały portret stanowią tylko buty właścicielki, lub dekolt damy wysiadającej z samochodu. Nie potrzebujemy widzieć nic więcej. Jednak jak bardzo są one w odbiorze “amerykańskie”. Następny album to : “Americans”, utrzymany w konwencji tej samej stylistyki co poprzedni. Dający jednak obraz całego kraju. I tu również kolorystyka, miejskie pejzaże, portrety bez twarzy więcej nam mówią o samym kraju niż jakakolwiek inna książka. Zdjęcia są robione niejako od tyłu tego wszystkiego co rozgrywa się na scenie życia codziennego i politycznego amerykanów. Jednak gesty pokazane na zdjęciach, proste w odbiorze jak wiele mówią same za siebie. Morris na swych zdjęciach zdaje się zamrażać życie, my je oglądając próbujemy rozłożyć na czynniki pierwsze. Mamy tu mieszkańców Ameryki w swoich domach i tych bogatych i mniej. Widzimy ich otoczenie, ulicę, szacunek do flagi i do munduru.

Zdjęcia albumu pochodzą z mojej domowej biblioteki.

Co taka sława robiła w Krakowie ? Przekazywała swoje doświadczenie życiowe grupie swoich wielbicieli. Chris okazał się niezmiernie sympatycznym nauczycielem. Opowiadał o swoim warsztacie, dużo pokazywał swoich realizacji a także oceniał nasze zdjęcia. Spędzony z nim czas to lekcja fotografii przez duże F.

Myślę, że albumy te są tak samo nowatorskie jak album Roberta Franka z 1958 roku “The Americans” początkowo niezrozumiany musiał dojrzeć jak zielone jabłko do swojego odbioru. Dziś mamy już inne czasy. Wszechobecna dostępność mediów takich jak internet pozwala na odbiór książek dla większej ilości odbiorców i lepsze zrozumienie sztuki. Łatwiej jest z jednej strony zaprezentować się szerszemu gronu odbiorców i trafić na tych co zrozumieją. Z drugiej strony można też łatwiej zatonąć w powodzi atakujących nas informacji, w natłoku tego co mało istotne, przelecieć zbyt szybko i być niedostrzeżonym.

Zdjęcia Chrisa były wielokrotnie nagradzane. Wikipedia wymienia :”w tym nagrodę Robert Capa Złoty Medal, nagrodę Olivier Rebbot i nagrody Fotografii Reportaż z Overseas Press Club; Magazyn Fotograf nagrody Roku z University of Missouri School of Journalism; Dwa Nieskończoność fotoreporter nagrody od Międzynarodowego Centrum Fotografii w Nowym Jorku; Visa d’Or nagroda; oraz liczne Nagrody World Press Photo”. 

Christopher Morris należy też do legendarnej siódemki – jest jednym z siedmiu założycieli znanej fotograficznej agencji VII Photo Agency  www.http://viiphoto.com/

Więcej o nim i jego zdjęciach na stronie fotografa http://www.christophermorrisphotography.com/

 

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?