Close

CHIATURA

Chiatura miasto Gruzji, które zauroczyło mnie. Z pewnością wielu mieszkańców z chęcią by go opuściło. Ja natomiast z chęcią wybrałabym się tam jeszcze raz.  Budynki w nim dogorywają, opuszczone mieszkania w blokach straszą swoimi zdewastowanymi pomieszczeniami. Ludzie natomiast są życzliwi, chętni na choćby krótką rozmowę. Wdzięczni za okazały czas i pogawędkę.

Rzeka Qvirila sennie płynie przez miasteczko, dzieląc go na dwie części. Wieloma rurami zasilają go wody dziwnego pochodzenia, wsączając się z co raz to okazalszą siłą. Nie zachęca to bynajmniej do kąpieli, ani do jakichkolwiek innych aktywnych sportów na jej wodach. Nad jej brzegiem jednak mieszkańcy grają w domino, karty. Życie płynie sennie.

Rudy manganowe, ich odkrycie, to one przyczyniły się do założenia miasteczka. Kiedyś (za czasów panowania Rosjan) był to tętniący życiem ośrodek. Robotnicy podobno pracowali nawet po 18 godzin aby wydajność była jak najefektywniejsza. Nawet czas spędzany na dojściu do pracy był tak cenny dla Rosjan, a budowa infrastruktury drogowej w zasadzie niemożliwa, iż skomunikowano miasto kolejkami linowymi. Mieszkańcy dziś mówili o 25 czynnych. Ja jechałam 4. Widziałam kolejnych 5  w zasięgu wzroku czynnie przemieszczających się z doliny do górnych partii wzgórz. W tym jedną towarową z sypiącymi się kamieniami na zabezpieczającą je siatką tuż nad głowami przechodniów. (choć tych można policzyć raczej na palcach, tłumów na ulicy nie ma). Spotkani mieszkańcy mówią, iż każdy kto może to wyjeżdża gdzie się da. Naszym krajem również byli bardzo zainteresowani. Pytali o zarobki, mieszkania, samochody. Z umiłowaniem wspominają naszego ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na każdym kroku wspominają go jak bohatera.

 

 

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?