• KONTAKT

    Agnieszka Pilecka
    agnieszka@pilecka.pl
    +48 602 369 140
    Poland/Białystok

Listopad 2014

Pochówek konia

Niektóre historie są tak nieprawdopodobne, że trudno w nie uwierzyć. Może tak naprawdę mogły się wydarzyć, ale było to tak dawno temu, że dziś już tylko nieliczni je wspominają. W każdym bądź razie ta krąży wśród mieszkańców pewnej małej wsi na Podlasiu i żyje swoim własnym życiem. Dla potomnych czynię jej zapis.

Pewnego razu grupie przyjaciół myśliwych przydarzyła się historia niecodzienna. Każdy w swoim domu przeszedł rytuał przygotowawczy do mającego nastąpić polowania. Czyli wybór stosownego do panującej mody ubrania myśliwego : kurtka maskująca, zielony sweter, ciepła bielizna, spodnie moro, takie najlepiej z dużą ilością kieszeni, na niezbędne duperele. Kurtka koniecznie z materiału nieszeleszczącego ! No i buty – te oddychające, nieprzemakalne i nieskrzypiące ! Tak ubrany myśliwy oczywiście ze strzelbą i zapasem naboi, gotowy do łowów stawia się na zbiórce. Najczęściej w tzw. domku myśliwego, nigdy nie sprzątanym, enklawie męskich spotkań, przesiąknięty specyficznym zapachem, znaczącym wszystko, jak skunks, co tylko trochę czasu spędzi w tym miejscu. Pozostawiony tam zapomniany ubiór rozsiewa potem tę specyficzną woń gdzie tylko się znajdzie, jakby chciał wszystkim opowiedzieć – tak spędziłem samotnie tydzień w puszczy, w przytułku myśliwego. Nie, nie bałem się. Tylko zapach pozostał na wspomnienie. Często jednak pozostawione tam rzeczy giną bezpowrotnie, jakby to była ich ostatnia droga na tym świecie.

Tam o umówionej porze zjechało się sześciu myśliwych w okresie pozwalającym na polowanie na jelenie. Taki miał być cel polowania – jeleń!  Najpierw rytuał wyboru trasy, przekaz informacji między tymi co już kończą swoje polowanie a tymi co zaczynają.

Read more →

MGLIŚCIE

Wczoraj wracając z Tykocina postanowiłam zajechać do Morus miejscowości w której żył i tworzył Władysław Puchalski – pionier zdjęć przyrodniczych na Podlasiu. Niestety już rano jadąc do Tykocina pogoda nie sprzyjała zwiedzaniu. Za Morusami następna mieścina to Góra, a z niej piękny widok na Narew. Nasze plany obejmowały również tam spędzenia kilku chwil na łonie natury. Cel – podziwianie urokliwego widoku na rzekę i odpoczynek na łonie natury. Wszystko byłoby piękne tylko aby było coś widać. W aucie nastroje morowe. Widoczność dochodzi do 10 metrów. Z auta nikomu nie chcę się wyścibiać nosa na zewnątrz tylko ja biegam w euforii po polach i cieszę się że właśnie widoki są takie jakie są.

Read more →

Christopher Morris w Krakowie !

Miałam okazję i wielką przyjemność poznać tak wspaniałego fotografa jak Christopher Morris na żywo. Jest dyslektykiem a to stanowi o tym, że widzi świat na swój indywidualny sposób. Ten świat pokazuję nam poprzez fotografie. Jest w tym tak bardzo nowatorski, że już teraz zapisał się na kartach historii fotografii. Znalazł tam dla siebie zasłużone miejsce i żadna gumka go nie wymaże. Tak jakby ten wpis został dokonany rysikiem na materiale z kamienia. Nas już nie będzie a jego zdjęcia długo będą opowiadać o czasach w których żył i tworzył. Jego fotografie cechuje prostota i treści i formy. Ale właśnie sposób w jaki Chris opowiada nam o wydarzeniach cechuję wyjątkowość tego przekazu. Jego zdjęcia łamią wszelkie znane reguły stanowiące o kompozycji. Często fotografowani bohaterowie stoją na środku planu, nieporuszeni, bez uśmiechu. Tak jakby byli oni ustawieni przez fotografa, czekali na zdjęcie.

Swoją biografią mógłby obdarzyć kilka osób.

Read more →

Warszawa

Kilka dni spędziłam ze znajomymi w Warszawie. Chodziliśmy i poznawaliśmy miasto po swojemu. Każdy wieczorem przynosił zdjęcia ze swoich pieszych wycieczek i dyskutowaliśmy kto co odkrył, odnalazł, zauważył. Ja miałam trochę łatwiej gdyż po pierwsze znałam język, byłam jedyną polskojęzyczną osobą w naszej 7 osobowej grupie. Okazało się że ta łatwość była pozorna. Czasem już podnosząc aparat do oka słyszałam niedwuznaczne komentarze, które świadczyły dobitnie o nastawienie mojego potencjalnego obiektu fotograficznego do mnie.

Moja koleżanka z USA po miłej rozmowie z mieszkańcem naszej stolicy (według niej rozmowa miała przebieg bardzo miły?) przyniosła swój zeszycik z wpisem przez owego jegomościa do przetłumaczenia mi. Jakie było moje zdziwienie gdyż w zeszycie jak wół było napisane, ładnym kaligraficznym wpisem cyt.: “kurwa spierdalaj”. Pan robiąc ten wpis, jak zapewniała mnie Kate, cały czas się do niej promiennie uśmiechał. No cóż trudno było to całe zdarzenie wyjaśnić miło nastawionej do życia amerykance. Dyskusja była zacięta. Każdy Warszawę odbierał po swojemu. Mnie oczywiście uderza odwrócenie się plecami mieszkańców stolicy do Wisły. Nabrzeże świeci pustkami. Chętnych do spacerów niewielu w zasadzie jakbym chciała spędzić te 5 dni nad Wisłą moje zdjęcia byłyby bezżyciowe – bo życia nad Wisłą brak. Grupa dyskutowała o tym problemie. Każdy podawał przykłady, że działki w Paryżu, Genewie czy Nowym Jorku są najdroższe i tam właśnie mieszkają najbogatsi. U nas w lesie nad Wisłą mieszkają bezdomni. Filippo z Włoch wytropił grupę kilku mężczyzn, którzy przygotowali się do zimy. Znajomych bardzo bulwersowała sytuacja ludzi z Pragi. Kilka rodzin akurat zostało wyeksmitowanych z ich mieszkań na ulicę. Praga zmienia się na naszych oczach, nie zawsze są to zmiany na lepsze.

Read more →
error: Content is protected !!